Rok Caritas

Mówić jednym głosem - rozmowa z nowym dyrektorem Caritas Polska

Na potrzebę większego ujednolicenia wzorców działania Caritas diecezjalnych oraz szybszego przepływu informacji między "centralą" a diecezjalnymi ośrodkami zwraca uwagę nowy dyrektor Caritas Polska, ks. Adam Dereń.

Warszawa, 25.06.2004



Na potrzebę większego ujednolicenia wzorców działania Caritas diecezjalnych oraz szybszego przepływu informacji między "centralą" a diecezjalnymi ośrodkami zwraca uwagę nowy dyrektor Caritas Polska, ks. Adam Dereń. Na początku lipca 38-letni kapłan zastąpi na tym stanowisku ks. Wojciecha Łazewskiego.



KAI: Pracę jako dyrektor Caritas wrocławskiej rozpoczął Ksiądz w 1997 roku, tuż przed katastrofalną powodzią. Czy nominacja na dyrektora Caritas Polska to doświadczenie o porównywalnym stopniu trudności?



- Ta nominacja to kolejne wielkie wyzwanie, tym bardziej, że do tej pory nie miałem bezpośrednich kontaktów z Caritas Polska, muszę dopiero poznać jej struktury i sposób funkcjonowania. Patrzyłem na "centralę" z drugiej strony, oczami dyrektora diecezjalnej Caritas, a teraz będę koordynował pracę ośrodków w parafiach i diecezjach. To duża odpowiedzialność. Muszę też zmienić miejsce zamieszkania.



Kiedy w 1997 roku rozpoczęła się powódź, nie miałem żadnych wzorców działania, żadnych przykładów, bo to był kataklizm, którego nikt wcześniej na taką skalę nie doświadczył i którego nikt się nie spodziewał. Funkcję dyrektora wrocławskiej Caritas pełniłem dopiero od kilku tygodni, a trzeba było skoordynować akcję udzielania pomocy dla najbardziej poszkodowanych. Ogromnie pomocni okazali się wówczas wolontariusze - sześćdziesięciu studentów, którzy wcześniej pomagali mi w organizowaniu Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego.



KAI: Czego oczekiwał Ksiądz od Caritas Polska jako dyrektor diecezjalnej Caritas?



- Razem z innymi księżmi dyrektorami rozmawialiśmy często o tym, co należałoby zmienić. Najczęściej oczekiwaliśmy informacji o tym, co zmienia się w polskim prawie, a co dotyczy nas, jako organizacji charytatywnych. Tak było w przypadku ustawy o organizacjach pożytku publicznego, chcieliśmy, żeby ktoś nam doradził, czy Caritas diecezjalne mają się starać o ten status, czy to będzie dla nas korzystne. Potrzebowaliśmy też wcześniejszych informacji o tym, czy budżet państwa przekazuje jakieś środki na letni wypoczynek dzieci, na dożywianie w szkołach, czy na bezdomnych. Zwykle jest tak, że dopiero gdy zimą zaczynają zamarzać bezdomni, uruchamiane są pieniądze rządowe na dodatkowe posiłki w jadłodajniach i miejsca w noclegowniach. Naszym stałym pragnieniem było, by móc się do takich sytuacji przygotować, żeby informacje o ewentualnych dodatkowych środkach finansowych docierały do nas wcześniej.



Z drugiej strony potrzebna jest także informacja zwrotna od diecezji, co udaje się zrobić, co dzieje się w Szczecinie i Rzeszowie. Ale to już będzie zależało od chęci współpracy księży dyrektorów.



Wiem, że czeka mnie bardzo trudne zadanie, bo co innego własne oczekiwania, kiedy jest się z drugiej strony, a co innego przyjść i samemu próbować coś zmienić. Na pewno inaczej patrzy się z centrali na całość, a inaczej z diecezji, kiedy ma się bezpośrednio do czynienia z bezdomnymi, z dziećmi z rodzin patologicznych czy z uchodźcami.



KAI: Wrocławska Caritas jako jedyna w Polsce na tak dużą skalę zajmowała się problemem uchodźców. W całym kraju są zaledwie 4 Biura Informacji dla Uchodźców, czy ten stan rzeczy w przyszłości się zmieni?



- S. Manuela, misjonarka skalabrynianka, która prowadziła Biuro Informacji dla uchodźców we Wrocławiu, zakłada pierwszą taką placówkę w stolicy przy Caritas Archidiecezji Warszawskiej. Biura mają za zadanie pomagać uchodźcom w odnalezieniu się w urzędniczej rzeczywistości. Doradzamy gdzie mają się udać, jakie dokumenty i podania złożyć, pomagamy w ich pisaniu. Dzięki temu choć część z nich nie padnie ofiarą naciągaczy. Wśród uchodźców, którzy przyjeżdżają do Polski przeważają wyznawcy islamu, prawosławni i grekokatolicy. Dla nich cenna jest także informacja gdzie mogą znaleźć swoje religijne wspólnoty, kościoły, cerkwie czy meczety.



Ale pomaganie uchodźcom nastręcza wiele trudności ze względu na stanowisko urzędów państwowych. W 1999 roku do Wrocławia przyjechała duża grupa uchodźców z Kosowa i założyliśmy dla nich małe miasteczko, gdzie mogli przez kilka miesięcy mieszkać, dbaliśmy o ich zdrowie i uczyliśmy ich radzić sobie w polskich realiach. Potem jednak nie udało nam się stworzyć na stałe podobnego ośrodka, w którym uchodźcy mogliby mieszkać i przygotowywać się do integracji z polskim społeczeństwem, właśnie z powodu sprzeciwu ze strony instytucji państwowych. Dano nam do zrozumienia, że jest ośrodek deportacyjny pod Warszawą, gdzie muszą się stawić wszystkie osoby, które nie mają zalegalizowanego pobytu w Polsce i gdyby powstał taki caritasowski ośrodek dla uchodźców, to jego działalność traktowana byłaby jako sprzeczna z prawem.



Nasze doświadczenie jest takie, że uchodźcy mają więcej zaufania do nas niż do instytucji państwowych. Traktują nas jak ostatnią deskę ratunku, przychodzą po poradę, pomoc w znalezieniu mieszkania, pracy, stancji dla studentów. Nie boją się, że zostaną przechwyceni, aresztowani i deportowani.



KAI: W archidiecezji wrocławskiej miał Ksiądz jakby Polskę w pigułce: dużo bezrobotnych, bezdomnych, ubogich. Czego się Ksiądz nauczył przez siedem lat pracy w tamtejszej Caritas?



Caritas wrocławską przejąłem po obecnym biskupie Edwardzie Janiaku, który założył kilka jadłodajni, Biuro Informacji dla Uchodźców, zorganizował letni i zimowy wypoczynek dla dzieci. Najbardziej owocną dla mnie lekcją była oczywiście powódź, bo wtedy rozwiały się moje złudzenia co do istoty pomagania ludziom. Wcześniej miałem idealistyczne wyobrażenie o tym, jak bardzo ludzie będą się cieszyć z naszej pomocy i jak będą wdzięczni. Szybko okazało się, że ludzie nie tylko nie są wdzięczni, ale mają postawę roszczeniową i zgłaszają pretensje. Kiedy zupełnie bezpłatnie wyremontowaliśmy mieszkania powodzianom i przekazaliśmy im klucze, to przyjeżdżali do nas z reklamacjami, że kontakt nie jest porządnie przykręcony albo gniazdko źle funkcjonuje. Uważali, że skoro Caritas robiła remont, to Caritas musi poprawić usterki. Po paru miesiącach, kiedy zmieniły się zasady i powodzianie musieli pokrywać część kosztów remontów, zaczęli włączać się w prace remontowe, zwracali uwagę na to, jak pracują nasi robotnicy. Przestali być tak roszczeniowi, bo wzięli na siebie część odpowiedzialności.



Drugą ważną rzeczą, jakiej się nauczyłem to zasada, by nigdy nie dawać pieniędzy. Pomoc potrzebującym musi być bardzo konkretna, rzeczowa, ponieważ przy prowadzeniu działalności charytatywnej często padamy ofiarą naciągaczy. Dlatego robimy dokładne rozeznanie, a potem finansujemy zakup odzieży, żywności, opłacamy czynsz lub rachunki za gaz czy elektryczność.



KAI: Czy ta nauka da się wykorzystać w pracy w Caritas Polska?



- Wyobrażam sobie, że to będzie zupełnie inny wymiar pracy, bardziej przy biurku niż w terenie, praca, w której efektów nie widzi się bezpośrednio, w której rzadziej spotyka się osobiście potrzebujących ludzi. Ale doświadczenia zdobyte w poprzednich latach na pewno mi się przydadzą.



KAI: Czy w Caritas Polska będą musiały zajść jakieś poważne zmiany, np. w związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej?



- Ks. Wojciech Łazewski, dotychczasowy dyrektor Caritas Polska, przygotował już organizację do współpracy ze strukturami unijnymi. Wszystko zostało tak pokierowane, żeby Caritas - ogólnopolska i diecezjalne - mogły korzystać z funduszy UE. Już korzystaliśmy w przedakcesyjnych pieniędzy, dzięki czemu powstały np. biura aktywizacji bezrobotnych. Nie zakładam więc żadnych nagłych zwrotów czy zmian w tej dziedzinie. Caritas Polska za kadencji ks. Łazewskiego odniosła też inny sukces - przewodniczyła Caritas Europa.



Chciałbym jednak ujednolicić nieco wzorce działania Caritas diecezjalnych. Różnice te wypływają głównie ze specyfiki regionu, w którym pracują i to jest dobre, bo każdy rejon Polski wymaga innej formy pomocy. Jednak w sferze prawnej, administracyjnej, biurowej potrzebne są jednolite wzorce. Po ostatnich zmianach podziału na diecezje zdarza się, że w jednym województwie działają aż trzy diecezjalne Caritas. Warto, żeby "mówiły jednym głosem", gdy podpisują umowy z władzami wojewódzkimi, samorządowymi czy z innymi organizacjami pozarządowymi.



Chciałbym także, by przepływ informacji między Caritas Polska a Caritas diecezjalnymi i wzajemnie był większy. Dotyczy to także informacji o tym, co dobrego udało się zrobić dzięki pieniądzom, które dostaliśmy od społeczeństwa. W tym roku po raz pierwszy Polacy mogli przekazywać 1 procent swojego podatku dochodowego na organizacje pożytku publicznego. Zebraliśmy dzięki temu pokaźne fundusze, ale nie wszyscy zdążyli się na czas zorientować, że jest taka możliwość i myślę, że w przyszłym roku należy położyć jeszcze większy nacisk na kampanię medialną, żeby ludzie zdążyli oswoić się z tą formą ofiarności.



Rozmawiała Izabela Matjasik



Ks. Adam Dereń urodził się 13 stycznia 1966 roku w Świdnicy. Studiował w seminarium duchownym we Wrocławiu, święcenia przyjął w 1990 roku. Przez półtora roku pracował w parafii Matki Bożej Miłosierdzia w Oleśnicy. W 1992 roku pojechał do Rzymu, gdzie studiował teologię dogmatyczną, studia zakończył obroną tytułu doktora. Po powrocie do kraju był sekretarzem 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, a 2 stycznia 1997 roku został dyrektorem wrocławskiej Caritas. W 2000 roku został koordynatorem diecezjalnej pielgrzymki narodowej do Rzymu, od dwóch lat przewodzi Komisji Statutowo-Prawnej przy Caritas Polska. od 4 maja 2004 roku jest członkiem prezydium Zgromadzenia Dyrektorów Caritas Diecezjalnych.



W czerwcu został wybrany nowym dyrektorem Caritas Polska - największej organizacji charytatywnej Kościoła katolickiego w Polsce. Wyboru dokonano podczas zebrania plenarnego biskupów w Licheniu. Ks. Dereń, wybrany na 5-letnią kadencję zastąpi na tym stanowisku ks. Wojciecha Łazewskiego.