Reportaż: Żeby zegar znów chodził
Piątek, 18 Marca 2011 10:53
- Kilkanaście dni temu, w Dzień Kobiet zawołał mnie po imieniu i uśmiechnął się. To był mój największy prezent - opowiada Jolanta Błach....- Kilkanaście dni temu, w Dzień Kobiet zawołał mnie po imieniu i uśmiechnął się. To był mój największy prezent - cieszy się Jolanta Błach.
Jej mąż Dariusz od lat jest przykuty do łóżka. W 1986 roku lekarze usunęli mu guza mózgu. Kilka miesięcy wcześniej powiedział swojej wybrance życia sakramentalne “tak”. Sześć lat później wykryto u niego padaczkę, zaś w 2004 roku dostał udaru mózgu. W mieszkaniu państwa Błachów wisi zegar. Wskazówki zatrzymały się w 2005 r., kiedy pan Dariusz zapadł w śpiączkę. Został wybudzony po 12 miesiącach. Niestety, pozostał niedowład czterokończynowy.
Dzisiaj zaczyna powoli mówić. - Ktoś kto nas odwiedza, nie rozumie męża, ale my rozumiemy każde jego słowo. Są momenty, kiedy możemy nawiązać z nim kontakt, ale potem przychodzi czas, kiedy nagle gaśnie, staje się nieobecny - mówi pani Jolanta. Jej mąż jest pod stałą opieką dr. Jarosława Kosowskiego, zastępcy ordynatora neurologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego na radomskim Józefowie. - Wspaniały człowiek, ostatnio mąż powiedział do niego “dobranoc” - opowiada pani Jola.
Choć pan Darek wymaga całodziennej opieki, jego żona nie zrezygnowała z pracy zawodowej. Ktoś musi utrzymać dom. W opiece nad mężem pomagają teściowa i siostra, która mieszka piętro wyżej. - Jestem im bardzo wdzięczna. Gdyby nie wsparcie mojej siostry, dawno bym się załamała. W trudnych chwilach mogę na nią liczyć - zapewnia. - Wszystko w naszym życiu jest podporządkowane Darkowi. Wiemy, że bardzo nas kocha. Kiedy był w szpitalu myślał, że chcemy go tam zostawić. Zaczął płakać. Jest do nas bardzo przywiązany - dodaje.
Rodzina Błachów jest wdzięczna za okazaną pomoc Caritas Diecezji Radomskiej. Dzięki wsparciu tej organizacji rehabilitacja pana Dariusza odbywa się w domu. Marzeniem pani Joli jest, aby jej mąż mógł dłużej siadać, potrafił przekręcić się na bok. Dlatego bezcenny jest wypożyczony sprzęt, specjalistyczne łóżko. Skromna renta w wysokości 730 złotych idzie na cewniki, pieluchomajtki. Budżet domowy nie zamyka się. Na szczęście pomagają córki: 25-letnia Alicja i 23-letnia Izabela.
Rodzina jest wdzięczna przyjaciołom, którzy nie opuścili jej w trudnych chwilach. - Wiadomo, są tacy, którzy odwracają się od ludzi w ciężkiej chorobie - zauważa pani Jola. Błachowie mogą jednak liczyć na wsparcie życzliwych osób i snuć plany na przyszłość. Pani Jola chce zamontować aluminiowe szyny na klatce schodowej, aby bezpiecznie wyprowadzać wózek inwalidzki. Ale jest to koszt sięgający 2 tys. złotych. Nie dysponuje taką kwotą. Jeżeli uzbiera środki, spółdzielnia zamontuje szyny. Każdy z nas może wspomóc państwa Błachów - wystarczy przekazać 1% podatku. W rocznym zeznaniu podatkowym należy wpisać numer KRS Caritas Diecezji Radomskiej 0000222733.


















