"Czasem wystarczy kromka chleba i uśmiech" - pomoc charytatywna największej tarnowskiej parafii (reportaż)
Wtorek, 05 Czerwca 2001 09:30
Ponad 5 tys. osób korzysta w ciągu roku z charytatywnej pomocy największej tarnowskiej parafii pod wezwaniem Świętej Rodziny.Ponad 5 tys. osób korzysta w ciągu roku z charytatywnej pomocy największej tarnowskiej parafii pod wezwaniem Świętej Rodziny. Codziennie w południe przed kuchnią parafialnej Caritas w centrum Tarnowa ustawia się kolejka biednych, potrzebujących i bezdomnych. - Każdy, kto poprosi o pomoc, otrzyma ją - zapewniają KAI wolontariusze Caritas.
Dla siostry Grzegorzy, józefitki, kierującej oddziałem Caritas, dzień zaczyna się bardzo wcześnie. Do swego biura, które graniczy przez ścianę z kuchnią dla ubogich, zawsze przychodzi pierwsza. Dzwoni do firm, instytucji, sponsorów. Prosi o pomoc i wsparcie dla swoich podopiecznych. Czasem wsiada do samochodu i jeździ od hurtowni do hurtowni, od sklepu do sklepu. - “Przez kilka lat nawiązałam sporo kontaktów” - mówi zakonnica wskazując na zeszyt zapisany adresami i telefonami do stałych dobroczyńców parafialnego oddziału Caritas.
Z pomocy kuchni “u Świętej Rodziny” korzystają głównie najbiedniejsi wierni tej największej tarnowskiej parafii. Na obiady przychodzą także bezdomni, rodziny wielodzietne czy matki samotnie wychowujące dzieci. O tym, że za chwilę zostanie podany obiad, oznajmia zegar na wieży kościelnej punktualnie wybijający południe. Przed posiłkiem wszyscy gromadzą się na krótką modlitwę przed Najświętszym Sakramentem. W kościele trwa bowiem wieczysta adoracja. Zawsze modlić się pomaga jeden z wolontariuszy Caritas. - “Modlimy się za naszych darczyńców, sponsorów i wszystkich ludzi dobrej woli. Nie zapominamy również o tych, którzy organizują tę pomoc i o tych, którzy z niej korzystają” - mówi siostra Grzegorza.
“Cieszę się, że mogę pomagać tym biednym i głodnym ludziom” - mówi drżącym ze wzruszenia głosem jedna z kucharek, mieszając właśnie w 60-litrowym kotle czerwony barszcz. Nie ukrywa, że gotowanie dla ubogich jest dla niej wielką radością, a w przygotowanie potraw wkłada “całe serce”. Codziennie kuchnia wydaje ponad 80 obiadów. Rano trzeba przynieść ziemniaki z piwnicy, obrać je, ugotować kości, jarzyny, usmażyć mięso. W ten sposób powstaje obiad. “Zawsze gotuję tak dobrze jak w domu, tylko w znacznie większych ilościach” - zapewnia kucharka i dodaje, że za pracę w jadłodajni nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Do zupy jest świeży chleb, czasem bułki i rogaliki, przekazywane za darmo przez kilka tarnowskich piekarń. Czasem siostra Grzegorza “załatwi” do obiadu słodkie serki dla dzieci albo wędlinę. “Wszystko zależy od tego co użebrzemy u sponsorów czy indywidualnych darczyńców” - mówi zapracowana józefitka.
Kuchnię Caritas regularnie odwiedzają pracownice Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, które zabierają zupę i chleb dla swoich podopiecznych. Nieocenione wsparcie stanowi młodzież, która pomaga zbierać żywność w supermarketach i datki do puszek na ulicach Tarnowa. W ten sposób oddział Caritas największej tarnowskiej parafii może pomagać jeszcze kilku innym parafiom w mieście.
Najbardziej gorący czas dla wolontariuszy Caritas to Wielki Post i Adwent. Wtedy przygotowywane są paczki ze świąteczną żywnością. Dzięki tym produktom biedne i wielodzietne rodziny mogą przygotować potrawy na Wielkanoc czy Boże Narodzenie. W przedświąteczne dni przed oddziałem Caritas ustawiają się naprawdę długie kolejki. “Siedzibę mamy w samym centrum Tarnowa, tuż obok dworca PKP i PKS. Stąd u nas zawsze jest tłok” - tłumaczy siostra Grzegorza. W świątecznych paczkach, które trudno policzyć, znajduje się najczęściej wędlina, konserwy, makaron, kasza, mąka, cukier, jajka, słodycze i margaryna. “Z okazji świąt u nas obiady także są świąteczne” - cieszy się zakonnica. “Co wtedy podajemy? Żur z jajkiem, ziemniaki, surówki i oczywiście pyszne mięso” - wylicza. Przed świętami wolontariusze przygotowują baranki z gipsu, wykonują ozdoby choinkowe. Za uzyskane w ten sposób pieniądze kupuje się żywność, głównie masło, chleb i konserwy.
Parafia pod wezwaniem Świętej Rodziny w Tarnowie liczy blisko 20 tys. katolików. Obejmuje kilka dzielnic miasta. Oddział Caritas podzielony jest więc na kilka rejonów. Za każdy z rejonów odpowiada jeden wolontariusz. Dzięki temu będąc blisko potrzebujących, doskonale wie komu pomoc jest najbardziej potrzebna. “To najlepiej zorganizowany parafialny oddział Caritas w naszej diecezji - przyznaje ks. Antoni Mikrut, dyrektor Caritas Diecezji Tarnowskiej. - Inne powinny brać z niego przykład!” - dodaje. “Robimy co możemy - wzdycha siostra Grzegorza. - Ale tak naprawdę, dla tych naszych biednych nie liczą się eleganckie ciuchy, wykwintne potrawy czy bogate paczki. Czasem wystarczy kromka świeżego chleba, przyjazne spojrzenie i uśmiech” - przyznaje.
Krzysztof Drwal (KAI) wt


















